Pałac Dąmbskich – barokowa pamiątka po „rajfurze korony polskiej”

Gdybyście w najbliższy wtorek, 15 września, mieli ochotę porozmyślać nad losem naszej ukochanej Rzeczpospolitej, proponuję zrobić to w cieniu wyjątkowej urody pałacu ozdabiającego wschodnią pierzeję ulicy Żeglarskiej. Właśnie 15 września, tyle że 329 lat temu, doszło do koronacji elektora saskiego Fryderyka Augusta Wettyna na króla Polski, a koronacji owej dokonał niesławnej pamięci biskup kujawski Stanisław Kazimierz Dąmbski. Po podwójnej elekcji, jaka miała miejsce w 1697 roku, sprawa koronacji nie była wcale prosta, bo wielu nie miało najmniejszej ochoty oglądać Wettyna na polskim tronie. Ostatecznie tej niewdzięcznej roli podjął się bohater naszej krótkiej opowieści – biskup Stanisław, zyskując fatalną reputację wśród ziomków, pogardliwy przydomek „rajfura korony polskiej” i….. nominację na godność biskupa krakowskiego w podzięce od wtedy już miłościwie panującego Augusta II Mocnego.

Wspomnijmy te niezbyt wesołe wydarzenia właśnie tutaj, na Żeglarskiej, gdzie to słynący ze świetnie zachowanych gmachów architektury gotyckiej, a zwłaszcza z charakterystycznego „gotyku ceglanego” Toruń, szczyci się prawdziwą perełką budownictwa w stylu barokowym. To Pałac Dąmbskich, wzniesiony w 1693 roku jako piękna rezydencja miejska rodziny Dąmbskich służącej im aż do końca XVIII w. Później mieścił się tu i hotel, i komenda policji, i muzeum, i kasyno oficerskie, i jeszcze kilka innych w zależności od tego, kto akurat w Toruniu sprawował władzę.
Obecnie pałac pozostaje własnością Samorządu Województwa, a gospodaruje w nim, i to z wielkim powodzeniem, Toruński Teatr Muzyczny.

Tak, tak – warto przyjechać do Torunia nie tylko dla jego „Gotyku na dotyk”, ale i dla teatru, a przecież także i po to, by podczas spaceru z przewodnikiem wysłuchać więcej takich fascynujących historii, które kryją się za murami miasta :o)

Katedra św. Jana Chrzciciela i Jana Ewangelisty

Nie od razu kościół zbudowano, oj nie od razu! Nie od razu też, nosił on dumne miano Katedry, gdyż stolicą Biskupstwa Chełmińskiego było odległe o ok. 40 km Chełmno, zaś kościół katedralny zlokalizowano w….. Chełmży (no tak jakoś wyszło ;o) ).

Wkrótce po lokowaniu i przeniesieniu Starego Torunia w obecne miejsce, na potrzeby coraz to liczniejszej rzeszy mieszczan, w samym centrum XIII. wiecznego miasta rozpoczęto budowę kościoła parafialnego. Budowa trwała i trwała i budowlańcom zeszło na tej budowie 200 lat z okładem. Wynik imponujący zważywszy choćby na fakt, że katedrę Notre Dam czy w Reims budowano ok 180 lat. No, ale gdy już budowę uznano za ukończoną, to powstała świątynia naprawdę imponująca wielkością, elegancją formy i co dla nas równie ciekawe, bogactwem wyposażenia. We wnętrzach tego największego, najstarszego i najważniejszego kościoła Ziemi Chełmińskiej znajdziemy prawdziwe perły sztuki rzeźbiarskiej, malarskiej czy snycerskiej. Figura św. Marii Magdaleny umieszczona w ołtarzu jej imienia, to prawdziwy unikat tzw. stylu miękkiego. Nie sposób pominąć monumentalnej polichromii Ukrzyżowanie i Sąd Ostateczny oszałamiającej swą wielkością i artystycznym kunsztem wykonania. Nieodmiennie wzrusza chrzcielnica, w której to zapewne Państwo Kopernikowie 552 lata temu ochrzcili swego malutkiego Mikołajka….

Jeśli do tego wszystkiego dodamy ogromny, prawie 600. letni zegar z jedną wskazówką, potężny dzwon o głosie niby Trąba Boża, zachwycające witraże, kunsztowne świeczniki, tajemnicze epitafia i nierozszyfrowane malowidła, jeśli do tego opowiemy Wam o niezwykłych wydarzeniach, które tu miały miejsce, o królach, królowych i wielkich tego świata, którzy pokornie schylali głowy przed obliczem Pana, to sami przyznacie, że nawet dla tego jednego miejsca warto było wybrać się w tę magiczną podróż….. (najlepiej z Kasią i Markiem jako przewodnikami oczywiście :o) )

Kościół Wniebowzięcia Najświętszej Maryi Panny i bł. ks. Stefana Wincentego Frelichowskiego…

Monumentalna sylwetka Pofranciszkańskiego Kościoła Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny i bł. Stefana Wincentego Frelichowskiego góruje nad północno-zachodnią pierzeją Rynku Staromiejskiego. Wspaniały widok na niedawno odrestaurowane sygnaturki (reguła zakonu zabraniała budowania wyniosłych wież kościelnych) dominujące nad linią zabudowy miejskiej, zdają się być świetnym preludium do niezwykłych wrażeń jakie kościół ma nam do zaoferowania.

Już jeden rzut oka na masywny korpus świątyni uważnemu turyście podpowiada, że jest w jego architekturze coś nietypowego. Aha! Zgadza się. Gdzież się podziały te przypory, tak charakterystyczne dla wyniosłych gotyckich budowli? Spokojnie, odnajdziemy je, ale…. wewnątrz, a zaraz potem będziemy mogli nacieszyć się bezmiarem zgromadzonych tutaj skarbów sztuki sakralnej.

Fantastyczne polichromie o imponujących rozmiarach przedstawiające postaci świętych, ambona i bodajże najstarszy w Polsce prospekt organowy, wykonany w arcymistrzowski sposób na początku XVII w., piękne tablice epitafijne poświęcone najwybitniejszym rodom dawnego Torunia, stalle dorównujące swą urodą tym najsłynniejszym krakowskim, mauzoleum niepokornej szwedzkiej królewny, siostry Zygmunta III Wazy, która prawie dziesięć lat musiała czekać na godny pochówek, czy w końcu imponujący rokokowy ołtarz główny, będący dziełem dwóch toruńskich snycerzy:  Jerzego Guhra i Christiana Kinasta. Wymienione wspaniałości, to tylko te najbardziej oczywiste elementy wystroju świątyni, ale to co tajemnicze, niezwykłe i ciekawe, kryje się prawie w każdym zakątku kościoła.

Z nami dowiesz się, jak wyglądał obraz wieńczący ołtarz polowy towarzyszący Janowi III Sobieskiemu w drodze pod Wiedeń, pokażemy ci obraz z najstarszą zachowaną panoramą Torunia, wyjaśnimy dlaczego bracia Tyliccy zostali uwiecznieni ze skrzyżowanymi nogami, a nawet zdradzimy sekret błyskawicznego prognozowania pogody dzięki „magicznym” właściwościom krzyża umieszczonego na głównej sygnaturce kościoła.

To zresztą nie jedyny sekret tego miejsca. Jeśli tylko zechcesz odwiedzić Toruń i poznać jego najpiękniejsze i najciekawsze strony – Zapraszamy… :o)